czwartek, 27 czerwca 2013

Imagin z Harrym.

- Harry pośpiesz się! Spóźnimy się na obiad do mojej babci!- krzyknęłam do chłopaka idącego żółwim tempem.
Z Hazzą jestem od jakiś 6 miesięcy. Jest starszy ode mnie o rok. Znałam go przedtem z szkolnego korytarza. Dawno mi się podobał. I okazało się, że ja także mu się podobam.
- Spokojnie księżniczko.. - powiedział Harry całując mnie w policzek.- A gdzie twój brat?
Rozejrzałam się do o koła. Cholera gdzie jest Adam! Pobiegłam zza blok. Z tam tond wyskoczył mój durny brat.
-BUUU!- krzyknął z bananem na twarzy.
-Myślisz że to śmieszne?! Myślałam, że się zgubiłeś idioto!- wrzasnęłam na niego.
Zdenerwowałam się. Szarpnęłam go za rękaw.
- Jak się matka o tym dowie.. !- warknęłam.
- Spokojnie śliczna.- powiedział Harry przytulając mnie od tyłu.- Ja to załatwię.
Podszedł do Adama. Przykucnął obok niego. Obdarzył Adama ślicznym uśmiechem.
- Adaś porozmawiamy chwile, okej?- mój brat przytaknął.- No więc czemu uciekłeś?
- Bo myślałem, że będzie fajnie.- Powiedział cicho.
- Jak wiesz, jestem z Twoją śliczną siostrą- Powiedział, a ja się zarumieniłam- i nie lubię jak się denerwuję. Potem marudzi. A Ty ją dziś zdenerwowałeś. Więc może, wypadało y przeprosić?- mój 5- letni brat tylko przytaknął.- No to przeproś [T.I.]. A jak będziesz grzeczny, to po obiedzie u waszej Babci, pobawimy się w ogrodzie w policjantów. Dobrze?
 Adam przytaknął wesoło. Podszedł do mnie z miną pobitego szczeniaka.
- Przepraszam [T.I.].- Przytulił mnie.
- Dobra, nic się nie stało. Ale mi już nie uciekaj!
Uśmiechnął się szeroko i poszedł przed siebie. Podeszłam do Hazzy i złapałam go rękę.
- Będziesz super ojcem.- Powiedziałam z uśmiechem- Dzieci cię uwielbiają.
- A ty strasznie nerwową mamą- zaśmiał się.- nie wiem jak nasze dzieci dadzą sobie z tobą radę.
Zarumieniłam się. Czy on powiedział " Nasze dzieci" ?   Jestem z Styles'em już z pół roku i rozmawialiśmy o przyszłości. Harold często mówił o "naszym" ślubie, że "będziemy" mieć gromadkę dzieci i tak dalej. Zawsze uważałam to za żarty. A co jak Loczek nie żartował i naprawdę ma takie poważne plany? Dobra, nie warto się martwić za wcześnie.
Byliśmy właśnie pod domem mojej Babci. Gospodyni siedziała na huśtawce przed domem z swoim kotem na kolanach. Gdy nas zobaczyła na jej twarzy zagościł promienny uśmiech.
- Dzień Dobry Kochani!- Przywitała się staruszka.- troszkę się spóźniliście.
- Cześć Babciu- Powiedziałam i pocałowałam ją w policzek- Przepraszamy, ale Adam trochę rozrabiał. - Powiedziałam z uśmiechem. Spojrzałam na Harre'go.- Babciu to jest Harry.
- Miło mi Panią poznać- Powiedział grzecznie mój chłopak.
- Mi też bardzo miło.- Powiedziała moja babcia- A teraz zapraszam do środka na obiad.
Wszyscy weszliśmy do domu. Babcia zaprowadziła nas do kuchni i kazało usiąść przy stole. Harry usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę. Posłałam mu promienny uśmiech.
- Mam nadzieje, że będzie wam smakować.- Powiedziała wesoło gospodyni- Smacznego.
Jedliśmy w milczeniu. Babcia co chwile spoglądała, to na Hazze, to na mnie.
Gdy wszyscy skończyli posiłek pozbierałam talerze i zaniosłam do zlewu.
- Dawno nie jadłem  tak dobrego obiadu- Powiedział Loczek- Jest pani znakomitą kucharką.
- Dziękuje ci młodzieńcze- rozpromieniła się Babcia.- Ale to nie koniec. Jeszcze deser.
- Oj Babciu. Ja jestem na diecie.- Powiedziałam zmywając naczynia.
Staruszka zamroziła mnie wzrokiem.
-[ T.I.]! Na jakiej diecie!- zdenerwowała się.- Jesteś śliczną dziewczyną! Prawda Harry?- spytała mojego chłopaka.
- Jesteś idealna- Powiedział brunet podchodząc do mnie i przytulając.
Babcia tylko się zaśmiała. Do kuchni wbiegł Adam.
- Harry. Obiecałeś, że się ze mną pobawisz.- Powiedział z żalem.
- Oj zapomniałem- powiedział z uśmiechem.- No to chodź pobawimy się trochę.
Wyszli do ogrodu. Babcia podeszła do mnie.
- Miły ten twój chłopak i ładny- wymieniła.- Zależy ci na nim?
Przytaknęłam i zagrałam się za wycieranie stołu. Wiedziałam, że babcia zacznie pogadankę na temat  Harre'go.
- A co jak on cię tylko wykorzysta i zostawi? - powiedziała staruszka.
- Babci. Ufam Hazzie. Rozumiem, że się o mnie martwisz, ale nie jestem już małą dziewczynką. Mam 17 lat. Zostanę fotografem. Wiem, że ty zawsze będziesz we mnie widzieć małą [T.I.], która taranowała Ci ogródek. - Przytuliłam ją- Kocham cię Babciu.
- Ja też cię kocham słoneczko.- powiedziała staruszka.
Spojrzałam na Babcie. Po policzku płynęła jej łza.
- Nie płacz! Bo też będę płakać. - oznajmiłam.
Do domu wszedł Styles. Gdy zobaczył nas takie rozpłakane, podszedł i przytulił, a potem Adaś.
Później Babcia podała deser. Pyszną szarlotkę własnej roboty.  Zobaczyliśmy stare zdjęcia, wypiliśmy herbatę.
Nadeszła pora by zbierać się do domu. Razem z Loczkiem zaprowadziłam Adama do domu, wzięłam mojego pieska- Maksa i poszliśmy do parku. przeszliśmy cały park. Usiedliśmy przy stoliku obok fontanny, a Maks grzecznie położył się pod ławką.
-Słyszałam twoją rozmowę z Babcią.- Powiedział, a ja spojrzałam w dół.- [T.I.] miałem  już wiele dziewczyn. Ale związek z tobą traktuje najbardziej poważnie. Jesteś inna niż inne dziewczyny.
- Inna czyli jaka?- podniosłam wzrok na jego śliczną buzię.
- Zależy ci na mnie,a nie na tym by być z najpopularniejszym chłopakiem w szkole.- zaśmiał się.- Nie martwisz się tylko tym, byś ty była szczęśliwa. Myślisz co uszczęśliwi też mnie lub kogoś innego.- wstał i usiadł koło mnie.- Chce być z tobą jak długo się da. Nigdy nie zrobię czegoś wbrew twojej woli. Chce, żebyś była szczęśliwa i uśmiechnięta. Bo cię kocham.- powiedział głaszcząc mój policzek.
- Ja też cię kocham Harreh. - gdy to powiedziałam Harry wpił się w moje usta. Pocałunek był długi i namiętny.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, mój pies wstał i zaczął szczekać.
- Maks cicho! psujesz cały klimat- Mruknął chłopak.

2 komentarze: